Wybierz Stronę

Zakończył się pierwszy tydzień summer campu w Dilla. Codziennie przez ostatnie 5 dni jeździłyśmy wraz z Siostrą Anią , Animatorkami i Aspirantkami do przedszkola „Zero Sabat” (czyli 07 co jest numerem przedszkola) które znajduje się w dzielnicy slamsów Dilla.

Nasze dnie rozpoczynają się przywitaniem nas przez dzieci, które czekają na nas przed bramą wjazdową i kiedy wysiadamy z samochodu zaraz przybiegają by dać nam powitalnego przytulasa. Potem zbieramy dzieci w klasy i robimy tańce na rozpoczęcie dnia, po czym zaczynamy lekcje. Każda klasa ma angielski, matematykę i angielskie piosenki. Potem lunch a po nim sporty.

W poniedziałek kiedy zaczynaliśmy summer camp zapisanych było niecałe 200 dzieci, ale ponieważ po okolicy zaczęła się roznosić wieść o naszym wakacyjnym oratorium i codziennie pod bramą czekały nowe dzieci chętne do zapisów to obecnie mamy już ponad 300 dzieci! Są to dzieci z różnych rodzin. Niektóre pochodzą z bogatszych domów, ale większość  z domów ubogich, często patologicznych. Duża część dzieci to mieszkańcy slamsów, ktore dotychczas całe wakacje spędzały na ulicy wśród przemocy i narkotykow. Siostra Ania kilkukrotnie przyznawała że bała się jak te dzieci odnajdą się w środowisku oratorium, ale teraz mówi  że te ostatnie dni przerosły jej oczekiwania w pozytywnym sensie!

Codziennie możemy obserwować jak dzieci po prostu cieszą się najpiękniejszą i najprostszą dziecięcą radością z tego że mogą bawić się, tańczyć i grać w gry ze swoimi rówieśnikami.

Dla większości dzieci w Polsce to norma. I to bardzo dobrze, bo tak powinno wyglądać dzieciństwo!

Jednak dzieciństwo większości dzieci w Dilla tak bardzo się różni od tych polskich norm.

Siostra Ania opowiedziała nam wiele przerażających historii o tym jak wygląda dzieciństwo w Etiopii. Niestety są często pozostawione bez opieki, bez dbania o ich edukację, po szkole muszą pracować. Często stosowna jest wobec nich przemoc: fizyczna, psychiczna a także seksualna. Ciężko jest tego słuchać ze świadomością że tak wiele wymaga zmiany i tak niewiele można zrobic by tę zmianę dokonać…

Ale jak to często również mawia Siostra te zmiany w krajach misyjnych nie przyjdą od razu, przyjdą z kolejnym a może jeszcze następnym pokoleniem, ale żeby tak się stało to trzeba zadbać o wychowanie dzieci , o pokazanie im wzorców innych niż wynoszą z patologicznie działających rodzin.

I to właśnie staramy się zrobić podczas Summer Campu. Przede wszystkim chcemy dać dzieciom odrobinę bezpiecznego i beztroskiego dzieciństwa na które bezwarunkowo zasługują! Ale także pokazać im że życie nie musi wyglądać tak jakim je widzą na codzień , że można być dobrym i łagodnym człowiekiem.

Szczególnie każdego dnia porusza nas historia jednego z chłopców z pierwszej klasy. Mimo że jest w pierwszej klasie zdecydowanie ma więcej lat niż jego koledzy z ławek. Przez ostatnie dni codziennie podczas kolacji opowiadamy sobie historie z nim w roli głównej. Chłopiec ma mnóstwo energii, biega wszędzie, kiedy podchodzi do tablicy z uśmiechem na twarzy totalnie nie wie co na niej napisać. Ktoś mógłby go włożyć do worka z tymi „gorszymi uczniami”. Ale my go kochamy.  Bo oprócz tego wszystkiego chłopiec zawsze jest uśmiechnięty, angażuje się na maksa we wszystkie gry i zabawy, a kiedy zaczyna lecieć muzyka tańczy najlepiej ze wszystkich. On w tym wszystkim nie jest niegrzeczny, podejrzewamy że ma po prostu niezdiagnozowane ADHD i szkoły nie są dla niego przystosowane.

Któregoś dnia Siostra zapytał o niego panie z sąsiedztwa i one opowiedziały jej że jego sytuacja rodzinna jest trudna, lecz niestety typowa dla realiów slamsów. Tato jest alkoholikiem, mama nie ma pracy, w domu jest jeszcze kilkoro innych dzieci. Podejrzewamy że sam przyszedł się zapisać na summer camp, rodzice być może nawet nie wiedzą gdzie spędza całe dnie.

Nazywamy tego chłopca naszym zielonym przyjacielem , bo praktycznie przez cały tydzień przychodził w tym samym zielonym ubranku.

Nasz zielony przyjaciel przeżywa teraz najszczęśliwsze chwile.

Ta szczera dziecięca radość jest u wszystkich 300 dzieci. To ona, jak i wszystkie uśmiechy, nowoprzyswajana podczas lekcji wiedza i zaangażowanie w gry i tańce daje nadzieję, że może nie naprawimy całego zła które dzieje się naokoło ale damy tym dzieciom najlepsze 10 dni tych wakacji.

Weronika